12
grudnia 2013 r. na stronie ZHR.pl ukazał się dość lakoniczny news informujący o
przyjęciu przez Radę Naczelną zasad zgłaszania poprawek do statutu ZHR, jednak
pomimo prób nie udało mi się do dzisiaj dotrzeć do pełnej treści rozstrzygnięcia
Rady Naczelnej. Dowiedziałem się tylko, że nie zostało podjęte w trybie
uchwały, tylko zapisane w protokole. Rada
Naczelna postanowiła, że "zgodnie z wieloletnią praktyką i zasadami
uchwalonymi przez Radę Naczelną" wszystkie zmiany w statucie mają być
zgłoszone do Komisji Stautowo-Regulaminowej i od decyzji RN zależy czy zostaną
przekazane pod obrady Zjazdu ZHR.
Warto się przyjrzeć czy poza eufemistycznie sformułowanym argumentem "bo tak zawsze było" są jeszcze jakieś racje, które przemawiają za takim rozwiązaniem. Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to chęć zapewnienia wysokiego poziomu merytorycznego dyskutowanych projektów, tylko czy do tego celu nie bardziej właściwe byłoby wysłanie uchwał do zespołu prawnego przy Naczelnictwie albo radcy prawnego (tak zrobiło ZHP przy okazji swojego Zjazdu). W realiach silnie spolaryzowanego ZHR ocenianie każdego projektu przez Radę Naczelną kojarzy się z chęcią sprawowania kontroli nad zgłaszanymi projektami, szczególnie, że w latach poprzednich kontrowersyjne, choć niekoniecznie niezgodne z prawem, propozycje odpadały już na tym etapie. Wybór tak krótkiego terminu, kiedy wszyscy są zajęci czym innym, a najbardziej zaangażowani instruktorzy dodatkowo mają wyjazd na paczkę/prowadzą kursy/rozliczają dokumentację za 2013 z dużym prawdopodobieństwem gwarantował, że zgłoszonych zostanie niewiele projektów. Zwłaszcza, że przekazywanie informacji o upływającym terminie było dość ograniczone (news na facebooku, news na stronie i info w rozkazie, warto porównać np. z promocją projektu "Trzej generałowie").
Warto się przyjrzeć czy poza eufemistycznie sformułowanym argumentem "bo tak zawsze było" są jeszcze jakieś racje, które przemawiają za takim rozwiązaniem. Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to chęć zapewnienia wysokiego poziomu merytorycznego dyskutowanych projektów, tylko czy do tego celu nie bardziej właściwe byłoby wysłanie uchwał do zespołu prawnego przy Naczelnictwie albo radcy prawnego (tak zrobiło ZHP przy okazji swojego Zjazdu). W realiach silnie spolaryzowanego ZHR ocenianie każdego projektu przez Radę Naczelną kojarzy się z chęcią sprawowania kontroli nad zgłaszanymi projektami, szczególnie, że w latach poprzednich kontrowersyjne, choć niekoniecznie niezgodne z prawem, propozycje odpadały już na tym etapie. Wybór tak krótkiego terminu, kiedy wszyscy są zajęci czym innym, a najbardziej zaangażowani instruktorzy dodatkowo mają wyjazd na paczkę/prowadzą kursy/rozliczają dokumentację za 2013 z dużym prawdopodobieństwem gwarantował, że zgłoszonych zostanie niewiele projektów. Zwłaszcza, że przekazywanie informacji o upływającym terminie było dość ograniczone (news na facebooku, news na stronie i info w rozkazie, warto porównać np. z promocją projektu "Trzej generałowie").
Warto się zastanowić czy taki tryb zmian określa nasz statut? Zgodnie z ustawą prawo stowarzyszeniach, w sprawach nie określonych w statucie jako należące do właściwości innych organów stowarzyszenia domniemywa się kompetencje walnego zebrania członków lub odbywającego się w większych stowarzyszeniach zebrania delegatów, co więcej z naszego statutu jasno wynika, że jego zmiana leży w kompetencjach Zjazdu ZHR. Przypisanie sobie prawa do decydowania o tym, jakie poprawki trafią pod obrady Zjazdu przez Radę Naczelną jest działaniem sprzecznym ze statutem (może dlatego została podjęta w formie zapiska w protokole, a nie uchwale). Pytanie jaką decyzję podejmą delegaci? Pomysł, żeby jeszcze przed rozpoczęciem wyborów delegatów, zamknęła się możliwość zgłaszania poprawek do Statutu, których uchwalanie jest jedną z najważniejszych kompetencji Zjazdu wydaje się dość kontrowersyjny jednak uchwalony dwa lata temu regulamin obrad zjazdu legalizował ex post taką procedurę zmieniania statutu. Miejmy nadzieję, że tym razem będzie inaczej i punkt przyjęcie regulaminu obrad nie będzie czystą formalności, a delegaci zawalczą o realną możliwość wpływania na kształt Związku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz