Pomimo katastroficznych wizji, w drugiej dekadzie XXI wieku metoda harcerska ma się dobrze i nadal stanowi skuteczną formę wychowania młodego człowieka. Mimo to nasza organizacja nie rozwija się, a swoim zasięgiem obejmuje tylko niewielką grupę młodzieży. To, że może być inaczej pokazuje przykład FSE, które w ciągu ostatnich 3 lat rozwinęło się o ponad pięćdziesiąt procent, jeśli chodzi o liczbę członków.
Dzisiaj kiedy zastanawiamy się co trzeba zmienić, nasz wzrok kieruje się przede wszystkim na organizację. Mamy wrażenie, że obecnie dominuje model drużyn/środowisk jako samotnych wysp. Na ile dzisiaj organizacja spełnia swoją podstawową funkcję jaką jest wspieranie drużyn w wychowaniu?
Szukając odpowiedzi na to pytanie, moje dwa pierwsze skojarzenia to długotrwałe zawieszenie akcji zarobkowych w Okręgu Mazowieckim oraz awaria wszystkich stron na domenie zhr.pl tuż przed obozami. W ostatnich latach, jeśli wybuchają gorące dyskusje w Związku, dotyczą one spraw ideowych albo personalnych. Warto zwrócić uwagę na program ostatniej konferencji harcmistrzowskiej, której celem miało być „wspólne wypracowanie wniosków starszyzny do Zjazdu”. Wystarczy rzut oka, żeby zobaczyć jak różnie rozumiemy priorytety dla Związku.
Naszym zdaniem dzisiaj Związkowi potrzeba przede wszystkim dyskusji o tym jak budować sprawną, dobrze postrzeganą organizację, skupioną na swoim celu. Temu ma służyć ten blog - merytorycznej dyskusji i rozmowie o priorytetach i rozwiązaniach.
Startujemy trochę na chybcika, ponieważ już 5 grudnia zaczyna się Zjazd Walny ZHP, a nadeszły takie czasy, że warto śledzić co się będzie na nim działo i o tym, też chcemy napisać. Już niedługo może się okazać, iż nasi instruktorzy stwierdzą, że ZHR nie da się zreformować i…
Na zjazd ZHP ponad połowa delegatów jedzie pierwszy raz, skalę zmiany myślenia pokazują zgłoszone uchwały takie jak np. ograniczenie prawa wyborczego tylko do drużynowych, szczepowych, hufcowych czy propozycja GK, żeby oddzielić działalność gospodarczą od wychowawczej. Warto wejść na stronę zjazdu i spojrzeć na 320-stronnicowe sprawozdanie GK ZHP, żeby zobaczyć skalę działań. My za to postaramy się śledzić zjazd na bieżąco i o tym napisać!
"Temu ma służyć ten blog - merytorycznej dyskusji i rozmowie..."
OdpowiedzUsuńkto z kim będzie rozmawiał i jak? na razie można jedynie odpowiadać na Wasze posty...
Odniosę się najbardziej merytorycznie jak umiem, bo ten tekst wydaje mi się... bezsensowny. Może jest inaczej, chcecie zrobić świetne rzeczy, ale opublikowaliście to jako manifest (wstęp/opis/prezentację planu - jakby tego nie nazwać), a to się nie specjalnie klei i pachnie demagogią. Uważam, że to słaby początek.
OdpowiedzUsuń"Pomimo katastroficznych wizji"
Rozumiem, że licentia poetica, ale nie ma zbyt wiele popularnych katastrofalnych wizji harcerstwa. Albo coś mnie ominęło. A to wszystko jest chyba na serio, więc może nie warto już w pierwszych słowach tworzyć fałszywego obrazu?
"w drugiej dekadzie XXI wieku metoda harcerska ma się dobrze i nadal stanowi skuteczną formę wychowania młodego człowieka."
Przy takim zdaniu fajnie by było dać źródło. Ty tak uważasz, może ja tak uważam, ale możemy nie mieć racji. Więc... czy faktycznie jest skuteczna? Jak to zmierzyć? I to pytanie bardzo na serio.
"Mimo to nasza organizacja nie rozwija się, a swoim zasięgiem obejmuje tylko niewielką grupę młodzieży. To, że może być inaczej pokazuje przykład FSE, które w ciągu ostatnich 3 lat rozwinęło się o ponad pięćdziesiąt procent, jeśli chodzi o liczbę członków."
Jeżeli piszesz o FSE w Polsce (a zakładam, że tak, odniesienie tego do sytuacji poza granicami naszego kraju nie ma specjalnej wartości), to tutaj trochę mnie zagiąłeś swoją logiką. Jako przykład podajesz mniejszą organizację i procenty. Ostatnie sprawozdanie na stronie FSE, za 2011 rok, mówi o 2954 członkach. Nie znalazłem (bo nie szukałem za dobrze) takich informacji o liczbie osób we wcześniejszych latach. Wydaje mi się, że mimo wszystko stworzenie z 2000 osób grupy prawie 3000 osób (ale nie wiem skąd te dane), wymaga innych nakładów pracy niż np z 15 000 stworzenie ponad 22 000-osobowej organizacji. Pominę tekst o tym, że się nie rozwija. Nie wiem jak to mierzysz. Samo pisanie o rozwoju organizacji w kontekście liczb uważam uważam za błędne.
"Na ile dzisiaj organizacja spełnia swoją podstawową funkcję jaką jest wspieranie drużyn w wychowaniu? [...] moje dwa pierwsze skojarzenia to długotrwałe zawieszenie akcji zarobkowych w Okręgu Mazowieckim oraz awaria wszystkich stron na domenie zhr.pl tuż przed obozami."
Na serwerach, domena jako taka działała. Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że przez "pomoc w wychowaniu" czy "błędy organizacji" (?) wymieniasz rzeczy związane bardzo pośrednio z wychowywaniem. W Związku działają dwie Organizacje, w obu Organizacjach działają Chorągwie, w nich Hufce i dopiero drużyny. Są Okręgi i Obwody. Różne są założenia ich działania, różnie też się z nich wywiązują. Ale Ty nie o tym piszesz, tylko o akcjach zarobkowych (sądzę, że wiesz czemu zostały wstrzymane, to nie był kaprys) i o awarii serwera. I to jest dla mnie dziwne.
"W ostatnich latach [...] Wystarczy rzut oka, żeby zobaczyć jak różnie rozumiemy priorytety dla Związku."
Wybacz, ale nie wiem jaką wiedzę mam wynieść z tego akapitu oprócz życiowej prawdy, że tyle opinii, ile ludzi.
"Naszym zdaniem dzisiaj Związkowi potrzeba przede wszystkim dyskusji o tym jak budować sprawną, dobrze postrzeganą organizację, skupioną na swoim celu. Temu ma służyć ten blog - merytorycznej dyskusji i rozmowie o priorytetach i rozwiązaniach."
Merytorycznie - dyskusja i rozmowa to synonimy. I... to nie jest tak, że Związkowi przede wszystkim potrzeba działających drużyn? Dyskusja o wizerunku czy sprawnej organizacji (nie wiem co przez to rozumiesz) chyba nie powinna się znaleźć w top 10 naszych potrzeb. Tworzenie wizerunku, na ten przykład, jest chyba ważniejsze niż ciągłe dyskutowanie o nim. I wiesz, że pewne rzeczy się już dzieją, to nie jest tajemnica.
"Startujemy trochę na chybcika, ponieważ już 5 grudnia zaczyna się Zjazd Walny ZHP [...] Już niedługo może się okazać, iż nasi instruktorzy stwierdzą, że ZHR nie da się zreformować i…"
I nie stanie się nic złego. Prawdopodobnie.
Bez dyskusji nie można odróżnić rozumowania poprawnego od błędnego, co więc jeżeli ktoś by Cię zapytał: "Jak możemy coś tworzyć nie rozmawiając o tym" :) Więc jeśli praca nad sobą i nad chłopakami jest najważniejsza to czy nie najlepszą formą pracy jest właśnie rozmowa?
OdpowiedzUsuńZastępowych i przybocznych wysyła się na różne kursy aby zdobyli nowe umiejętności i sprytne rozwiązania a nie idee i pomysły. Takich umiejętności można by nauczyć przypadkowego przechodnia a one nie uczyniłyby go harcerzem, a na pewno już nie stałby się on dzięki nim lepszym człowiekiem. Są po prostu pożyteczne.
Jeżeli nie jest tak dobrze jak mogłoby być to znaczy że koncentrujemy się na rzeczach które nie są najważniejsze. To znaczy że ktoś, gdzieś, dał ciała i mimo najszczerszych intencji po prostu się pomylił. A mylą się nasi szefowie. To znaczy, zastępowi, drużynowi, hufcowi...
No nie są nieomylni, nikt nie jest, ale co zrobić żeby ich zakres błędu zminimalizować? Rzuciliście pomysł że wyposarzenie ich w najlepsze i aktualne informacje sprawi że będzie lepiej. A co jeśli nie? Co jeżeli szefowie nie mają motywacji? Co jeżeli nie mamy tego potencjału który ta wiedza i informacje mają uwolnić? Co wtedy? A jeżeli nasz potencjał jest, to czym on jest? Rozwojem? Rozrostem?
Julianie, rozumiem, że w pierwszym akapicie piszesz do mnie. Nie uważam, że bez dyskusji nie można odróżnić rozumowania poprawnego od błędnego, ale jednak jak sam zauważasz (a przynajmniej odnoszę takie wrażenie), dyskusja jest środkiem do osiągnięcia pewnych założeń. Nie jest celem. Do osiągnięcia różnych celów można dojść różnymi drogami. Lepszymi i gorszymi. Dyskusja w bardzo szerokim gronie nie zawsze jest najlepszą, nie wszyscy dyskutanci bowiem są odpowiednio do dyskusji przygotowani i plotą androny, żeby nie powiedzieć dobitniej. Przygotowanie projektu w mniejszej grupie lub samodzielnie czasem bywa łatwiejsze i bardziej efektywne. Inaczej - czy uważasz, że drużyny działałyby lepiej, jakby cała drużyna na równych prawach decydowała o programie zbiórek lub obozu? Ale cała - od szeregowych do instruktorów. Ja szczerze wątpię. Może zwiększyłaby się liczebność drużyny, bo byłoby można robić nawet najgłupsze rzeczy, ale jakość zbiórek prawdopodobnie by spadła. Ale przecież byśmy rozmawiali...
OdpowiedzUsuńZastępowych i przybocznych zachęca się do wzięcia udziału w różnych kursach, by zdobyli nowe umiejętności, poznali różne idee, podpatrzyli pomysły oraz rozwiązania podobnych problemów z innych drużyn. A Twój przypadkowy przechodzień mógłby też zostać harcerzem, jeżeli by tylko chciał, może go zaproś na jakąś zbiórkę? Bo... kim jest harcerz z Twojej drużyny przed wstąpieniem do niej, jak nie Przypadkowym Przechodniem? Chyba, że przychodzi już do niej jako Ukształtowany Harcerz Oraz Godny Następca Małkowskiego.
Czy w ZHR jest źle? Moim zdaniem - nie. Czy mogłoby być lepiej? Pewnie tak, bo nie jest idealnie. I tak, nie jest tak dobrze, jakby mogło być, ale przede wszystkim nie dlatego, że koncentrujemy się na rzeczach, które nie są najważniejsze, a dlatego, że ideał jest praktycznie nieosiągalny. Możemy tylko próbować być jak najbliżej niego.
@Gierbo "I nie stanie się nic złego. Prawdopodobnie."
OdpowiedzUsuń"Kto się nie rozwija, ten się cofa." Powiem tyle.
macs, szczerze mówiąc nie za bardzo podoba mi się to powiedzenie. Bardziej do mnie trafia w wersji "Kto się nie rozwija, ten stoi w miejscu"... i inni mogą go wyprzedzić. Ale chyba wiem o co Ci chodzi i masz rację. Zacytowane przez ciebie zdanie jest dużym skrótem myślowym. Wyjaśnię. Drużyny powinny się rozwijać, a Związek powinien im to umożliwiać. Bo Związek jest przede wszystkim dla drużyn. Co nie znaczy, że drużyny powinny od Związku tylko wymagać, nie - jeżeli chcą w nim być, to powinny dbać o jego dobry kształt. Jednak jeżeli Związek (z różnych powodów) nie będzie dawał im tej możliwości, to nic złego się nie stanie z tymi drużynami. Dobre harcerstwo istnieje poza ZHR, to nie jest tak, że nasza organizacja ma tu monopol. Dobre harcerstwo istniało na długo przed różnymi Związkami Harcerstwa i, co za tym idzie, na długo przed ZHR. Oczywiście, poza ZHR można znaleźć słabe drużyny, ale pewnie można też w ZHR. Dobre drużyny poradzą sobie bez organizacji, choć pewnie z nią byłoby im łatwiej. Dlatego nie stanie się nic złego. Prawdopodobnie ;)
UsuńBardzo potrzebna inicjatywa! Gierbo, nie mam czasu zeby sie rozpisywac, ale mam wrazenie, ze szukasz dziury w calym i czepiasz sie wszystkiego. Nie podoba Ci sie inicjatywa to zajmij sie czym innym, a nie trujesz nam tutaj jaka to jest niepotrzebna i beznadziejna inicjatywa. Jesli uwazasz, ze dyskusja jest bezsensowna (nic tylko pogratulowac...) i tylko dzialania oddolne cos moga zmienic, albo jak twierdzisz, najlepiej nic nie zmieniac bo jest OK, to zajmij sie tym co robisz i nie kaz nam marnowac czasu na odpisywanie na Twoje komentarze... Nie uwazam zeby tego typu, szerokie dyskusje byly jalowymi. Mam wrazenie, ze to wlasnie w takich miejscach czesto padaja sensowniejsze rozwiazania i pomysly anizeli w kuluarach. Bardzo duzy plus dla tej inicjatywy Goral! W ZHR sa potrzebne duze zmiany jesli nie chcemy sie zmienic w organizacje bezideowa, w ktorej wychowawcami sa przypadkowe osoby, ktore same maja problemy ze swoja postawa harcerska, a co dopiero swiecic swoim przykladem. (Patrzac na Warszawe to niestety, ale mam wrazenie, ze ta zmiana juz zaczela nastepowac...)
OdpowiedzUsuńWysokich lotow i owocnej dyskusji!
Maciek, czepiam się rzeczy, które nie podobają mi się w tym tekście. I wydaje mi się, że mogę. Dyskusja chyba nie ma sensu, jeżeli wszyscy się ze sobą zgadzają. Widzę jednak, że przypisujesz mi rzeczy, których nie powiedziałem. Nie oczekiwałem, że mi odpiszesz. I nie kazałem Ci odpisywać. Dziękuję za gratulacje, zawsze miło mi, gdy ktoś mnie docenia, ale tu są bezpodstawne. Nie uważam, że dyskusja jest bezsensowna. Uważam, że nie zawsze to najlepsza forma dotarcia do celu. I chyba Ty też tak uważasz - zamiast dyskutować wolisz (i to nawet w imię Dyskusji) powiedzieć, że nie nie ma sensu ze mną rozmawiać. To trochę przewrotne. Piszesz, że w takich miejscach padają często sensowne rozwiązania. Nie będę się z tym kłócił, bo nie wiem - możliwe że tak jest. Jednak popatrz - w tym tekście nie masz nawet zarysowanych problemów, które warto rozwiązać. Zauważ, że nie kłócę się z inicjatywą, nawet to napisałem w pierwszych zdaniach pierwszego komentarza. Może będzie świetna, może jest potrzebna. Nie podoba mi się za to ten tekst.
UsuńJuż komentarze przekroczyły długość tekstu. Nie chce się odnosić do wszystkich wątków poruszanych w komentarzach, bo wiem, że wtedy nie będę miał czasu pisać swoich tekstów.
OdpowiedzUsuńGierbo, ten blog jest adresowany do tych, którzy uważają ZHR za coś o co warto jeszcze walczyć. Za pewne z tego założenia wynika fakt, że się z Tobą wybitnie nie zgadzam. Jednak z przyczyn ww. nie zmierzam pisać długiej polemiki. Polecam tylko rozważyć opcję przejścia do ZHP już teraz, po co żyć w hipokryzji i firmować organizację, którą spisało się na straty...
Maciej, to strasznie tchórzliwe z Twojej strony. Ukryć się za takim komentarzem. Większość tych wątków bowiem wypływa bowiem z Twojego tekstu. Tekstu, który mnie intelektualnie obraża i nie wprowadza nic konkretnego do dyskusji. Podobnie niski jest Twój chwyt z przypisaniem mi spisania ZHR na straty. Bo obecnie trochę dla tego Związku robię. Ale faktycznie, jeżeli to jest styl dyskusji, który tu chcecie prezentować i w takim kształcie budować Nowy Wspaniały ZHR, to może faktycznie nie ma tu dla mnie miejsca. Działaj, reformatorze. Powodzenia.
UsuńMarcinie, chcemy dyskutować, tylko prawidła internetu są takie, że jak piszesz bardzo ostry i złośliwy komentarz to trochę nie za bardzo zostawiasz mi pole na spokojną i merytoryczną odpowiedź. Co Cię obraża intelektualnie, że tekst będący wstępniakiem jest krótki, niekonkretny i obfitujący w ostre tezy? Cóż został tak świadomie został napisany, jego celem było krótkie powiedzenie o co nam chodzi i zachęcenie do śledzenia naszego bloga. Nie wiem, czy zauważyłeś fakt, że równocześnie opublikowaliśmy też tekst Staśka Starnawskiego, dłuższy i zdecydowanie bardziej merytoryczny. Statystyka jest nieubłagana prawie 5 razy więcej osób wolało przeczytać ten tekst, niż tekst Staśka, Cóż wiedzieliśmy, że to tak działa i żeby przyciągnąć uwagę zaczynamy od wstępniaka, a wartość dodaną mają wnosić teksty merytoryczne...
UsuńMacieju, nie przeszkadza mi jego długość czy "ostrość", ale to, że część nie ma oparcia w faktach lub je nagina (nie będę się powtarzał w których miejscach) oraz sam tekst wcale nie przedstawia tego, o co Wam chodzi. Jasne, zabawa w publicystykę, to super sprawa, ale chyba lepiej podnosić poprzeczkę wyżej, a nie ustawiać ją na poziomie Faktu dla harcerzy. Szczególnie, że piszecie o zmianach, a nie o tym, że chcecie tylko komentować rzeczywistość. Dlatego liczyłem na coś więcej, a pierwszy akapit Twojego tekstu już mnie zniechęcił. Bo ogólnie stosujesz pokrętną logikę. I ok, od strony propagandowej to idealne zagranie. Z tym, że słabo się ma do realiów. A trzeba je wziąć pod uwagę, jeżeli chce się coś zmienić.
UsuńStatystyce trochę pomogliście, bo to ten tekst, a nie tekst Staśka został zalinkowany na Facebooku, a to Wasz główny sposób na skierowanie tutaj ruchu. Więc bez ściemek i dorabiania ideologii, piszesz o czymś na czym się znam. Raczej nikt tu przypadkowo nie trafił. Problem dla mnie z podobnymi blogami jest taki, że często kończy się to na pisaniu. I "dyskutowaniu". A jaki to ma sens bez odpowiedniego sprawdzenia faktów pokazuje Filip Leonarski w komentarzu pod tekstem Staśka - czasem wyważane są otwarte drzwi. Łatwo rzucić "bo powinno być tak..." i potem oczekiwać, że ktoś to wszystko wykona. Trudniej zrobić, nie mówię już o zorientowaniu się, że ten mechanizm już był wykorzystany i zawiódł. W obu tekstach nie zagłębiacie się na razie w genezę problemu. Nie przedstawiacie realnych problemów. Nie bierzecie pod uwagę rzeczy, które już się dzieją. Ale piszecie o zmianach. I to jest dziwne, to trochę robienie szumu, który niekoniecznie prowadzi do czegoś dobrego. Ktoś tu napisał, że "kto się nie rozwija, ten się cofa". Ale rozwój jest w jakimś kierunku. Wciąż nie wiem w jakim Wy chcecie iść. Chcecie odchudzić Związek? A może zrobić nowe struktury? Działać więcej całym Związkiem? Wszystkich wpasować pod jeden schemat? Zwiększyć swobodę działania? Co Wam się w nim nie podoba? Skąd ta zmiana? Po co? Jaki ma być wynik? Nie wiem, bo nic o tym nie napisałeś. Wstępniak to chyba dobre miejsce na takie rzeczy.
Misie, wybaczcie, ale to wszystko jest smutne. Atmosfera tych komentarzy aż kipi od negatywnych emocji, mimo tego że ubieracie to w pozory merytorycznej dyskusji. Wycieczki osobiste może zaraz będą, może już się pojawiły.
OdpowiedzUsuńNie będę rozstrzygać tu czyje zdanie do mnie lepiej trafia, ale uważam że ta dyskusja mimo pozorów nie jest na poziomie. Co więcej, nie licuje z funkcjami i stopniami i jest nie na miejscu z racji tego, że wszyscy jesteśmy członkami ZHR, ruchu skautowego i harcerskiego.
Brakuje pozytywnego podejścia - które należałoby mieć wobec kolegi po fachu, wobec harcerza, czy po prostu bliźniego. Smutne.
Może się wymądrzam, ale nie chciałbym, żeby tę dyskusję czytał ktokolwiek, szczególnie z harcerzy. Negatywne emocje są złe.
"Lubie to!"
UsuńCieszy mnie inicjatywa ZHR 2.0 tym bardziej, że przestaliśmy być organizacją elitarną już dawno.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że pojawią się tu jakieś konkretne propozycje a nie Warszawo centryczne problemy, które ludzi z innych chorągwi mniej interesują.
I tak jak napisałem pod poprzednim tekstem, Naczelnik bardzo się ucieszy gdy znajdą się osoby chętne do konkretnej pracy od zaraz.